A co masz w tych swoich garach?

 

Rosół, bigos i odgrzewane mielone? Kompromisy w kuchni perimenopauzalnej 

Rosół, bigos, odgrzewane mielone? No jasne, że też je mam! Przecież jestem Polką, a mój mąż uwielbia tradycyjny rosół – nie zamierzam go tego pozbawiać tylko dlatego, że ja teraz odżywiam się inaczej. Czasami trzeba pójść na kompromis, choć to oczywiście wyjątki.

Ale tak zupełnie serio: to, co teraz ląduje na Twoim talerzu, ma kluczowe znaczenie dla hormonów, samopoczucia, wyglądu i sylwetki. Poza litrem lodów czy tradycyjnym rosołem, który zdarzy mi się zjeść, na co dzień mocno dbam o to, co jem.

Mam tę łatwość, że po prostu uwielbiam gotować, ale bez przesady – nie zamierzam spędzać całego dnia w kuchni! Jedzenie musi być szybkie, a zarazem pyszne.

Koniec ze skrajnymi dietami

W okresie perimenopauzy, kiedy gospodarka insulinowa i metabolizm potrafią płatać figle, skrajne i rygorystyczne diety zazwyczaj kończą się fiaskiem. Dają tylko dodatkowy stres dla i tak już mocno obciążonego organizmu.

Kiedy dbasz o to, co jesz, dajesz ciału siłę i budulec z pełnowartościowych produktów. A jednocześnie nie robisz z jedzenia wroga – nie odcinasz się od przyjemności życia i wspólnych posiłków z bliskimi.

Mój dzień najczęściej zaczyna się od owsianki lub pysznych placków (będziecie tu widzieć różne ich wariacje!), a dalej... cóż, dalej też będzie pysznie.

Zapraszam Cię do mojej kuchni! Rozgość się i sprawdź, co dzisiaj dla Ciebie przygotowałam.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.