Dzień nr 4

Produktywność od świtu, zakupy "na wagę złota" i szybkie hity w kuchni 

Puk, puk! Czwartek, godzina 5:00 rano. Choć mam wolne, nie potrafię długo spać – szkoda mi czasu! Wolę wstać wcześniej, nawet jeśli trzeba zarwać trochę snu, by zyskać dłuższy dzień i móc wypić kawę w spokoju. Kto mówi, że niepracujący nie mają co robić, ten chyba nigdy nie prowadził domu! 😉

Pielęgnacja dopasowana do wieku

Dziś był dzień na małe odświeżenie kosmetyczki. Jestem wierna marce Bielenda, ale poczułam, że pora na zmiany. W dobie perimenopauzy moja skóra potrzebuje czegoś więcej, dlatego zdecydowałam się na kilka nowości, które lepiej odpowiadają na aktualne potrzeby mojego organizmu. Zakupy były szybkie, ale udane – zwłaszcza że złapałam fajne rabaty (mąż będzie zadowolony! 😄).

Kuchnia: Szybko, zdrowo i bez zbędnego stania przy garach

Dziś postawiłam na rozwiązania, które oszczędzają czas, ale nie idą na kompromis ze smakiem:

  • Śniadanie: Pieczona owsianka – wrzucam wszystko do formy, sypię orzechy i płatki migdałów, a piekarnik robi robotę przez 20 minut. W tym czasie mogę zająć się domem.

  • Obiad: Makaron pełnoziarnisty z indykiem i moją ulubioną meksykańską mieszanką warzywną z Lidla. Sos zabieliłam serkiem śmietankowym – to genialny sposób na podbicie białka i przełamanie ostrości!

  • Kolacja: Grillowane w airfryerze krewetki na grzankach. Airfryer to mój absolutny hit – żadnego pryskania tłuszczem, czysta kuchnia i genialny smak.

Dzień był niezwykle intensywny, ale udany. Spacer na Stawach Jana zaliczony, pogoda nas rozpieszcza, więc trzeba korzystać z każdej chwili tego lata.

Teraz czas na regenerację, bo jutro znów wczesna pobudka i… powrót do biegania! Trzymajcie kciuki, żeby energia mnie nie opuściła.

Do zobaczenia! Wasza Ania

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.