Dzień nr 5
Piątkowy obłęd w sklepach, omlet mistrzów i domowy kebab
Piątek, piąteczek, piątunio! Wszyscy znają to powiedzenie, zwłaszcza gdy przed nami dwa dni wolnego, a w sobotę przypada święto i sklepy będą zamknięte. Czyste szaleństwo! Widok ludzi pakujących do wózków tony wędlin, pieczywa i zapasów na cały miesiąc potrafi przerazić. Odwiedziłam chyba trzy sklepy i w każdym swoje odstałam, a do tego te upały... Dobrze, że w Lidlu ratowała nas klimatyzacja!
Mimo przedpołudniowego biegania po sklepach, udało mi się wygospodarować czas na spacer z Leosiem nad Stawy Jana. To nasz stały, ukochany punkt dnia. Choć przy dzisiejszych upałach to chyba nasz ostatni wypad w to miejsce na jakiś czas – nie chcę go zbytnio forsować w takie gorąco.
Co wylądowało na talerzu?
Po porannym treningu brzuch domagał się czegoś pysznego:
-
Śniadanie: Fantastyczny omlet owsiany z moimi ukochanymi borówkami, migdałami i kremem z odżywki białkowej (idealne uzupełnienie białka do węglowodanowego posiłku). Mistrzostwo świata!
-
Obiad: Przez całe to zabieganie postawiłam na szybkie, "fastfoodowe" klimaty w zdrowej wersji. Tortilla z paluszkami rybnymi (w Lidlu mają takie z naprawdę dobrym składem!). W ten sposób te codzienne 20% "niezdrowości" w diecie można świetnie połączyć ze świeżymi dodatkami.
-
Kolacja: Domowy kebab! Mój mąż i dziecko go uwielbiają, więc postanowiłam zgrzeszyć i zjeść białe pieczywo. W zdrowej diecie jest miejsce na takie małe przyjemności, zwłaszcza gdy obłoży się je mnóstwem świeżych, zdrowych warzyw.
Dzień był niezwykle intensywny, ale podeszłam do niego z rozsądkiem. Woda wypita, kalorie pod kontrolą, aktywność zaliczona – uważam, że było naprawdę super!
Do zobaczenia jutro!
Dodaj komentarz
Komentarze