Dzień nr 10

Regeneracja, pierwsze zwiastuny jesieni i domowe SPA 

Dobry wieczór! Dzisiaj mamy środę, co oznacza, że za mną dokładnie 1/3 mojego 30-dniowego wyzwania. Czas mija niesamowicie szybko! Dziś postawiłam na totalny relaks, odpuszczając intensywne treningi na rzecz regeneracji mięśni po wczorajszym rozciąganiu. Oczywiście, od spacerów nie ma ucieczki, kiedy ma się w domu psa – z moim Leosiem zrobiliśmy trzy dłuższe trasy, bo węszenie za zapachami koleżanek to dla niego absolutny priorytet. 

Pierwsze oznaki jesieni tuż-tuż

Podczas spaceru przy Stawach Jana spotkała mnie dzisiaj miła niespodzianka. Na drodze zauważyłam... pierwsze żołędzie!

Złapałam się na tym, że dawno nie zwracałam na to uwagi. Kiedy dziecko chodziło do szkoły, zbieranie takich skarbów natury było koniecznością. Teraz człowiek mija je obojętnie, pędząc przed siebie i skupiając się na zupełnie niepotrzebnych historiach. A przecież wystarczy zwolnić, żeby dostrzec to, co w przyrodzie najpiękniejsze. Jesień powoli puka do drzwi i czuć to już w wieczornej aurze, gdy szybciej robi się ciemno, a latarnie zaczynają rozświetlać ulice. Czas oswoić się z tą zmianą.

Kulisowe prace i sprawdzone przepisy

Popołudnie spędziłam na dopinaniu i wrzucaniu nowych przepisów na moją stronę www.ankawmenopauzie.pl. Chcę Wam przypomnieć, że wszystkie posiłki, które tam znajdziecie, są w 100% autentyczne – sama je gotuję, fotografuję i jedzą na co dzień.

To sprawdzone menu, które ma niski indeks glikemiczny, wspiera nas w okresie perimenopauzy, pomaga dbać o poziom cukru we krwi i stabilną wagę. Korzystajcie z nich śmiało, gotujcie i dawajcie znać w komentarzach, jak Wam smakowało!

Co dzisiaj lądowało na talerzu?

Moje dzisiejsze menu to idealny balans między pysznym smakiem a zdrowymi makroskładnikami:

  • Śniadanie: Mistrzowska owsianka inspirowana ciastem bananowym (a'la banoffee). Połączenie bananów i puddingu proteinowego o smaku słonego karmelu sprawia, że od rana ma się wrażenie jedzenia deseru, a nie pełnowartościowego posiłku.
  • Obiad: Ponieważ spacer się przedłużył, postawiłam na ekspresowe danie z mojego ulubionego airfryera. Szybko podpiekłam ziemniaczki, żeby były chrupiące, dodałam filet z piersi kurczaka, soczyste pomidorki koktajlowe (świetne źródło białka) oraz szybki sos czosnkowy na bazie jogurtu greckiego o świetnym makro.
  • Kolacja: Czasami człowiek po prostu marzy o zwykłych, prostych kanapkach! Sięgnęłam po świetne pieczywo orkiszowe z Putka o prostym składzie. Do tego awokado (zdrowe tłuszcze), wysokoproteinowy żółty ser i szynka z drobiu z Lidla, a na wierzch pomidor malinowy i szczypiorek. Po tych wszystkich kulinarnych eksperymentach taka prosta kanapka smakowała absolutnie wybitnie!

Wieczorny rytuał piękna

Środa to u mnie od zawsze dzień na „buziowe SPA”. Po całym dniu z przyjemnością sięgnęłam po kosmetyki od mojej ukochanej Bielendy:

  1. Oczyszczającą maseczkę na bazie glinki – idealną dla skóry ze skłonnością do przetłuszczania.
  2. Dobre, odżywcze serum.
  3. Delikatny masaż rollerem z mikroigłami (o którym z pewnością opowiem Wam kiedyś więcej!).

Z tak zadbaną skórą i brzuchem pełnym pysznego jedzenia mogę kłaść się spać. A najważniejszy sukces dzisiejszego dnia? Przełamałam poniedziałkową passę i... dzisiaj nie zmokłam! Szaleństwo! Rano wstaję z nadzieją na dobrą pogodę, bo w planach mam poranne bieganie.

Do zobaczenia jutro! Dajcie znać, jak minął Wasz dzień. 

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.