Dzień nr 1
30-dniowa metamorfoza – zaczynamy!
Dziś, w poniedziałek 10 sierpnia 2026 r., oficjalnie rozpoczęłam mój projekt 30-dniowej metamorfozy. Plan jest prosty, ale wymagający: regularne ćwiczenia, dbałość o siebie i zdrowe, wartościowe jedzenie. Czy udało się ruszyć z miejsca? Zdecydowanie tak!
Poranny rozruch
Dzień zaczął się wcześnie – budzik zadzwonił o 5:00 rano. Nie jestem wielką fanką biegania, ale muszę przyznać, że wyjście z domu w momencie, gdy świat dopiero budzi się do życia, miało w sobie coś magicznego. Wschód słońca, cisza, ulubiona muzyka w słuchawkach... To był strzał w dziesiątkę. Dało mi to mnóstwo energii na cały, dość intensywny dzień.
Po powrocie nie odpuściłam – dorzuciłam jeszcze trening pilatesu, żeby porządnie rozciągnąć mięśnie.
Dbanie o siebie (Self-care)
W ramach dbania o siebie postawiłam dziś na szczotkowanie ciała i twarzy oraz pielęgnację włosów. Zamierzam trzymać się tej rutyny przez najbliższe 30 dni – jestem bardzo ciekawa efektów! Do tego doszły trzy spacery z moim psem, w tym jeden długi, wieczorny nad stawem. Chwila spokoju przy zachodzącym słońcu to najlepsze zwieńczenie dnia.
Co wylądowało na talerzu?
Dieta to klucz do sukcesu, dlatego postawiłam na odżywcze posiłki:
-
Na dobry początek: Szklanka wody z cytryną i kurkumą (o tym, dlaczego to mój rytuał, napiszę wkrótce więcej!).
-
Śniadanie: Owsianka wzbogacona białkiem z twarogu i sezonowymi porzeczkami – mam na nie teraz wielką fazę!
-
Obiad: Makaron z grillowanym kurczakiem, pomidorkami i pesto, posypany parmezanem – absolutna klasyka, którą kocham.
-
Kolacja: Kanapki z łososiem i ogórkiem na pysznym chlebie z buraczkami i marchewką (odkrycie ze sklepu!).
-
Dodatkowo: Wróciłam do moich zielonych koktajli (szpinak, seler naciowy, młody jęczmień). Wkrótce podzielę się z Wami przepisem!
Dzień 1 uważam za udany. Zobaczymy, czy jutro uda mi się wstać z łóżka po tych wszystkich treningach, ale nie poddaję się! Trzymajcie kciuki za kolejne 29 dni!
Dodaj komentarz
Komentarze