Dzień nr 7

Niedziela: Ostatni upalny oddech, domowe pyszności i podsumowanie 1. tygodnia! 

Witajcie w piękną niedzielę! Poranek przywitał nas wschodem słońca, choć po 5:00 rano widać już, że dni robią się coraz krótsze – jesień zbliża się wielkimi krokami. Meteorolodzy zapowiadali, że to ostatni tak gorący weekend tego roku. Szczerze? Nie przepadam za upałami, a i mój pies czuł to obciążenie. Niższe temperatury, które nadchodzą, przyniosą nam lepszy sen, oddech i komfort w ciągu dnia.

Poranny ruch i niedzielne rytuały

Podczas gdy większość ludzi odsypiała po sobotnich imprezach i grillach, Anka wstała i... poszła biegać! Zrobiłam prawie 2 km i wróciłam do domu z ogromnym zastrzykiem energii.

Nie jestem wielką fanką niedziel – kojarzy mi się z pędem i przygotowaniami do nowego tygodnia, a nie z relaksem (team sobota to zdecydowanie mój faworyt!). Mimo to celebruję ten dzień na swój sposób. Po południu tradycyjnie wjechała domowa spa-sesja: maseczki i peelingi Bielendy, które testuję w ramach odświeżenia kosmetyczki. Oby obeszło się bez uczuleń!

Co wylądowało na talerzu?

  • Śniadanie: Pyszne racuchy z jabłkami.

  • Obiad: Czyszczenie lodówki w najlepszym wydaniu – mielone z indyka z poprzedniego dnia, nafaszerowane końcówki warzyw i lekka, letnia sałatka z jogurtem.

  • Deser: Absolutny hit! Skyrnik z wiśniami – niskokaloryczny, bogaty w białko i po prostu mistrzowski (mąż oddał mi nawet swój kawałek z pracy, z czego skorzystałam bez skrupułów!).

  • Kolacja: Lekkie kanapeczki caprese, żeby nie obciążać żołądka przed snem.

Podsumowanie 1. tygodnia: Co udało się zmienić? 

Skoro minęło już siedem dni, to idealny moment na małe podsumowanie. Zobaczcie, co zdziałałam w pierwszym tygodniu mojego projektu dla kobiet w perimenopauzie:

  1. Aktywność fizyczna i krokodyli krok: Kilka treningów, bieganie i – co mnie samej zaskoczyło – świetna średnia kroków dziennie! Mój pies, Leoś, to najlepszy trener motywacyjny na świecie. Długie spacery nad Stawami Jana to czysta korzyść dla nas obojga.

  2. Sekret gładkiej skóry (Szczotkowanie): Codzienne szczotkowanie ciała i twarzy na sucho wraca na stałe. Skóra jest zupełnie inna w dotyku, a to – obok ruchu – najlepsza broń w walce z cellulitem i zmęczeniem cery.

  3. Pielęgnacja i świadomość: Ochrona SPF 50, serum z witaminą C, cotygodniowe wcierki do włosów i maseczki. Ciało odwdzięcza się świetnym wyglądem.

  4. Zasada 80/20 i słodkie grzechy: Kilka razy pojawiło się coś słodkiego (wliczonego w makro!), ale w tym wieku i w tym stanie kobiecie wiele można wybaczyć. Balans to klucz.

  5. Nawodnienie pod kontrolą: Trzymam się okolic 2400 ml płynów dziennie (woda, zielona herbata, woda z cytryną i kurkumą). System: 200 ml co godzinę i przypomnienie w telefonie. Efekt? Zero bólów głowy! Początki były "trudne logistycznie" dla układu moczowego, ale organizm już się przyzwyczaił.

Baza przepisów rusza na bloga!

Dziś w końcu odpaliłam sekcję z przepisami na stronie. Znajdziecie tam moje ulubione, zbilansowane posiłki bogate w białko, błonnik i zdrowe tłuszcze. Możecie z nich ułożyć gotowy plan na cały tydzień (a nawet dwa, jeśli gotujecie z myślą o odgrzewaniu!).

A co u Was? Dajcie znać w komentarzach (włączyłam już opcję komentowania!), co myślicie o podsumowaniu i o czym chcielibyście poczytać w kolejnych wpisach.

Pozdrawiam Was serdecznie i do zobaczenia w poniedziałek! Wasza Ania