dzień nr 9
Szary poranek, pyszne jedzenie i jesień w natarciu.
Poranek przywitał mnie szarą, burą i ponurą aurą. W planach było bieganie, ale po wczorajszym zmoknięciu potrzebowałam chwili dłużej w łóżku. To była świetna decyzja! Dzień jednak się rozkręcił, a wyrzuty sumienia wzięły górę – po śniadaniu zrobiłam trening. Co prawda "tylko" pilates połączony ze stretchingiem, ale mięśnie pociągnęły się nieźle. Po wczorajszym bieganiu i treningu siłowym z hantlami taka dawka rozciągania była mi bardzo potrzebna.
No i co? Wczoraj pisałam, że jaki poniedziałek, taki cały tydzień – dzisiaj zmokłam już dwa razy! Ciekawe, co będzie dalej, zwłaszcza że w planach został jeszcze wieczorny spacer. Totalne szaleństwo i brak chwili wytchnienia od samego rana.
Śniadaniowy powrót do przeszłości
Jedzenie zjadłam właściwie w biegu, chociaż powinnam delektować się każdą chwilą. Zrobiłam coś, czego nie jadłam od lat – przez bardzo długi czas miałam do tego produktu wręcz awersję. Mowa o kaszy mannie!
Tym razem przygotowałam ją w nowej odsłonie: wersja czekoladowa z odżywką białkową, kostką gorzkiej czekolady i malinami. Musiałam podbić białko, bo kasza to głównie węglowodany. Efekt? Mistrzostwo świata! Czułam się, jakbym jadła cudowny, czekoladowy deser z owocami, a nie śniadanie. Pamiętajcie: będąc na diecie, możecie jeść pyszne rzeczy, które nastroją Was fantastycznie od samego rana i dodadzą energii. Dieta może być pyszna – wtedy nie czuje się, że się na niej jest!
Dzień pod znakiem misek (bowls)
Okazał się to prawdziwie "miskowy" dzień:
Obiad: Kolejna miska – bowl z pieczonym łososiem, jajkiem na miękko z płynącym żółtkiem i warzywami po chińsku. Przepyszne! Dawno łosoś nie wyszedł mi tak idealnie (nieprzeciągnięty, mega soczysty).
Kolacja: Sałatka z soczewicą, fetą i mnóstwem świeżych warzyw z oliwą z oliwek. Bogata w białko, sycąca, dzięki czemu przed snem nie miałam już ochoty na podjadanie.
Wszystkie dzisiejsze przepisy i wiele innych znajdziecie już na stronie – zaglądajcie, czytajcie i korzystajcie! Każdy z nich ma około 500–600 kcal. Wybierając trzy takie posiłki dziennie, zamykacie się w kalorycznosi ok. 1600 kcal, co jest idealnym momentem na redukcję lub utrzymanie prawidłowej masy ciała.
Na koniec dnia: wieczorny spacer zaliczony (było rześko i przyjemnie, choć szybko robi się ciemno – jesień nadchodzi wielkimi krokami!). Leoś oczywiście dzielnie mi towarzyszył i spał obok podczas pracy na komputerze, co możecie zobaczyć na zdjęciu.
Pozdrawiam Was serdecznie i do jutra!
Dodaj komentarz
Komentarze